Link28.01.2007 :: 00:14Komentuj (3)
Minął dokładnie rok, rok temu odszedłeś na zawsze. Stało się to nawet w godzinach podobnych do obecnej. Przykro, że życie tak nagle zabiera młodych ludzi, naszych przyjaciół. Przez ten czas zmieniło się wiele. Układy naszej paczki też się zmieniły. Czuję, że oddaliliśmy się od siebie, albo ja od nich... Ale to Ty namawiałeś mnie do wyjścia, to Ty czasami na siłę zabierałeś mnie z domu i nigdy tego nie żałowałam, to dzięki Tobie poznałam tylu wspaniałych ludzi, to Twoje rady były cenne i zgodne z Twoimi przekonaniami,a nie tym co ludzie powiedzą... A dzisiaj? Brak mi Ciebie, brak mocnego kopniaka żeby brnąć do przodu bez oglądania się na innych i wsparcia w chwilach, gdy inni nawet nie próbują zrozumieć...
I pewnie znowu wyjdzie ludzka obłuda. Wszyscy jak jeden mąż stawią się na cmentarzu, by zapalić znicz na Twoim grobie, pomodlić się, bo mija rok...a w ciągu całego roku nie starają się pamiętać. Sad but true.
I jest mi ciężko, bo życie drugiej ważnej osoby stoi pod znakiem zapytania. Choroba nie wybiera jednak. Pamiętam ból, który towarzyszył mi rok temu i nie chcę więcej takiego bólu. Dlaczego tak dobre osoby pozbawiane są prawa do życia?
Nie było mnie długo. Nie myślałam, że będziecie pamiętać. Dziękuję! Przez ten cały czas było mi dobrze, czasami gorzej, jednak mając przy boku ukochaną osobę nawet złe chwile można przetrwać. Obiecuję zaglądać częściej, naprawdę. A teraz udam się z książką do łóżka, pora na zaplanowany relaks po ciężkim dniu. Do przeczytania więc...