Link   06.07.2006 :: 22:07   Komentuj (2)
Gorąco. Nie tylko z pogody,ale i z uczucia, rozgrzewa do czerwoności i utraty zmysłów... Zapominam o blogu, na nic czasu, ale dobrze mi z tym. Chciałam się pochwalić - sesja prawie zdania (tzn. 1 egzamin na wrzesień), praktyki owocnie zakończone, arkusze jeszcze przygotuję na wrzesień, we wrześniu pouczę i będzie trzeci - ostatni- rok. Chyba będzie mi ciężko zostawić tych ludzi, mimo wszystko. Ale życie wymaga od nas wyborów. Odnośnie wyborów to jeden podjęłam, teraz tylko walczyć. Dużo siły, cierpliwości i samozaparcia potrzeba. I jego działania... żeby już na zawsze był tylko mój, z dala od niej... Dzisiejszy dzień dał mi tyle energii! Jestem pewna,że on czuje to co ja, że damy radę, bo jeśli jest miłość to nic nie jest w stanie nas rozłączyć...prawda?

Link   27.07.2006 :: 23:26   Komentuj (1)
Temat moich zawirowań sercowych nie zostanie dzisiaj poruszony. Za dużo do opowiadania, mam mętlik w głowie, muszę wszystko przemyśleć. Jednak nasza próba rozpoczęta, jeśli to przetrwamy będzie już tylko lepiej.
Poza tym monotonnie nie może być, przecież to nie żaden blog miłosny nooo.

Chciałam poruszyć inną kwestię, kwestię indywidualizmu pod względem ubioru. Do rozważań na ten temat zachęciły mnie "widoki" podczas dzisiejszych zakupów z moim Bejbe. Coraz więcej osób pragnie wyróżniać się z tłumu. Czy to ubraniem, kolorem włosów, stylem, czymkolwiek. Idąc ulicą widać mnóstwo ludzi silących sie na bycie "innymi". Dla mnie jednak stało się już to tak popularne,że wręcz ten indywidualizm stał się czymś typowym. Huh, masa odmiennych ludzi? Weird.
Pomijam fakt,że często ubiór, marne próby łączenia róznych styli i naśladowanie sław mnie załamuje i przyprawia o krzyk rozpaczy. Nie twierdzę,że ubieram się cudownie, ale mam swój własny styl i nie robię niczego na siłę. Zresztą, każdy kto mnie zna to wie. A także każdy widzi co dzisiaj dzieje się na ulicach...eh.

Link   28.07.2006 :: 21:35   Komentuj (2)
21:24 a ja piję kawę. Gdyby ktoś widział od razu słyszałabym krzyk: "Co Ty robisz? Kto o tej porze pije kawę? Przecież Tobie w ogóle kawy pić nie wolno!". Jednak nikt nie widzi, a ja delektuję się pysznym smakiem kawy z mlekiem i dźwiękami piosenki, która właśnie mi się włączyła - Amp Fiddler "If you can't get me off your mind". Uwielbiam.

Uwielbiam także stan, w którym znajduję się od kilku miesięcy. Przyjemne bicie serca na jego widok, słowa które długo dźwięczą w uszach, radość z każdej minuty spędzonej razem, bliskość myśli (tak,tak, jesteśmy do siebie tak podobni, myślimy w niektórych momentach o tym samym, śmiejemy się już nawet,że czytamy sobie w myślach), pieszczoty ducha jak i ciała...długo by wymieniać. Po prostu "love is in the air". Natomiast w tej chwili tęęęęęsknie, bardzo. Nie wiem kiedy się zobaczymy, w końcu próba trwa. Zdawkowe smsy mi nie wystarczą! Słyszysz? Nie, nie słyszysz,a szkoda... Niech ktoś mnie czymś zajmie, proszę...

Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy podać mu adres bloga. On wie,że piszę sobie od czasu do czasu. Mówi,że gdyby chciał znalazłby namiar i to szybko. Wierzę. Jednak obiecał uszanować moją decyzję i zaczekać, może kiedyś sama mu tego mojego skromnego blogaska pokażę. Pokazać? O droga widowni pomóżcie. Chciałam być tutaj anonimowa i tak naprawdę jedna osoba wie kim jestem naprawdę (z tej strony pozdrawiam gorąco Łukasza!). Więc co?

Jutro z samego rana wyjeżdżam odpocząć do babci. Natura, natura i jeszcze raz natura - to co będzie mnie otaczało przez najbliższe około 2tygodnie. Po powrocie coś skrobnę o wakacjach, życiu, whatever.
Gorąco pozdrawiam tych czytających; tych nie, także! Do zobaczenia w sierpniu.

Link   29.07.2006 :: 22:56   Komentuj (2)
Zaufanie... Kwestia sporna, każdy rozumie je inaczej.
A ja? A ja nie potrafię do końca zaufać. Nie w takiej sytuacji, jeszcze nie teraz. Nauczona życiem by zbyt szybko nie ufać ludziom, bo lubią to wykorzystywać, po prostu nie potrafię. Przepraszam.

Mówisz,że rozumiesz... więc dlaczego się złościsz, dlaczego mi to wypominasz? Daj namacalny dowód, że mogę do granic ufać, że nie pozostanie znowu ból i pustka.
Taaaak...


Miałam wyjechać, a tu siedzę w domu z zaawansowaną anginą. Wczoraj było lepiej,a dzisiaj znowu obudziłam się z gardłem obolałym i nie będącym w stanie przełknąć herbaty, z przytępionym słuchem i niemożnością wydawania jakichkolwiek dźwięków. A krzyczeli "Idź do lekarza, to napewno nie tylko zwykły ból gardła". No, i zwykły nie jest. Boli, c-h-o-l-e-r-n-i-e! Eh.
Z osłabienia cały dzień spałam. Teraz pewnie nie zmrużę oka. Martwię się. On jest tam, ona też tam jest. Zrobi wszystko,żeby go przy sobie zatrzymać. Jest alkohol. Mówi, że nie wypije dużo, żebym zaufała, że nic się nie stanie...ale jak odgonić strach skoro już wiele osób po dawce procentów robiło rzeczy, których żałowało do końca życia? Kocham...dlatego się boję...boję się, że Cię stracę...

:(

Link   31.07.2006 :: 18:08   Komentuj (0)
Zapytał: "Ufasz?". Odpowiedziałam: "Ufam,ale się boję".
Następnego ranka dowiedziałam się, że jest godny zaufania. Jeszcze tylko 2 (słownie- dwa) dni i będziemy razem. Nie mogę się doczekać, jak bum-cyk-cyk i tararara. ;)

Gardło dalej boli... i mam mdłości ;(

Link   31.07.2006 :: 19:32   Komentuj (5)
Zadzwonił. Nagle słyszę jej głos: "Z kim rozmawiasz?". Próbował zrobić wszystko, żeby odeszła, żeby nic nie wyszło na jaw. Nie powiedział z kim rozmawia. Usłyszałam tylko "Zadzwonię później".
Teraz siedzę i czekam na znak, jakikolwiek, co się dzieje.
Cała w nerwach, telepie mną. :(